|
Kiedy wystygnie kawa, zgaśnie papieros Już w tytułowym wierszu autor, Rafał "Jeżyk" Kasprzak, sygnalizuje o czym będzie ten zbiór wierszy. Będzie to swoisty egzystencjalny dialog ze światem, z samym sobą i wreszcie z kobietą. Wszystkie utwory umieszczone są przeważnie w pokoju Autora, gdzie ważne miejsce zajmują: okno, piec, stół, zegar, świece, lampa i nieodłączna kawa:
W moim oknie Przez cały tomik przewijają się pytania o sens życia:
Nie pytaj mnie Autor nie stroni, jak już wspomniałem, od dialogów z samym sobą:
patrzę w lustro Oczywiście nie mogło się obyć b e z N i e j:
a potem złożę twarz zmęczoną Ale zaraz pojawia się niepokój:
Znów jesteś zimna (...) i natychmiast robi voltę w wierszu pt. Lekcja fizyki:
Jak bluszcz Wiele miejsca poświęca Autor sprawom codziennym, jak choćby w wierszu Rodzinne rozmowy:
W kuchni porządki czy w innym bez tytułu:
Siedzimy przy stole Aby dać przedsmak poetyckiej uczty, jaka za chwilę czeka Czytelników, tak wiele jest wybranych cytatów z utworów, które dają obraz zawartości tomiku. Czasami bowiem dobrze jest aby poezję opisywać właśnie wierszami. Andrzej Krzysztof Torbus |
|
Raport
Bez celu nasiąkam Ryszardowi Sidorkiewiczowi Jeszcze kwitną kasztany i łzy się w oczach kręcą a wiatr majowy bezwstydnie zwiał woal niepamięci Jeszcze gruszki gorące choć smak dawno przeminął w popiele topi się słońce za późno by się zatrzymać *** Nie wierzę prymasowi ani prezydentowi w uczciwość prawicy i prawość lewicy nie wierzę spikerowi oraz psu Wierzę w jednego Boga a kiedy umysł mój pijany język jak cyganka prawdę ci powie *** Znów do lamusa kości niezgody zbierzemy topór wojenny rdzą się na chwilę pokryje w zaciszu domu odrodzą się z prochów wspomnienia szczenięcych lat i chwil beztroskich jak święta Gdy usiądziemy przy pachnącym stole opłatek scali serca poszarpane kiedy przeminie czas świątecznych wyznań człowiek człowiekowi znów się wilkiem stanie *** Gdy słońce zachodzi leniwie wiatr wściekle mruczy w kominie w misternym dziele pająka jak rosa są oczy dziewczyny Spóźnione ptasie melodie półsenne świerszczy gadanie lubię wieczorną ciszę gdy snem na oczach się kładzie *** Zaczynaj dzień zanim ostatnia gwiazda zgaśnie jedz wszystko nawet wbrew swoim nakazom moralnym pal dużo bo cóż jest warte powietrze którego nie widzisz pij za teściową i nienarodzonych niech wzrasta średnia statystyczna Po prostu bądź wzorowym konsumentem *** Nie pytaj jak przetrwać po co mąż tak mocno bije i jakie trzeba mieć zdrowie by ciężko chorować Nie pytaj czy Bóg istnieje czemu wiary wciąż ci brak oraz za jaką kwotę kupić można godne umieranie Nie pytaj bo nie odpowiem lepiej pomyśl i powiedz dlaczego życie jest prozą i gdzie podziała się poezja *** Mój bunt dawno przeminął ulicę podporządkowała nowa generacja bez większych obaw nadstawiam policzek z nadzieją ufam przyrodzie w której bez przyczyny nic nie przemija Wierzę że jeszcze zobaczę twarz prawdziwego człowieka przez pryzmat odkształconej rzeczywistości *** Jest pani taka piękna jak anioł nie kobieta chociaż pływam dobrze boję się utonąć w głębinach źrenic letnie słońce odsłoniło brzoskwiniowe ciało powoli odpływa rozsądek szczątkami sił myślę racjonalnie Czy taka piękna kobieta może robić kupę *** Widzę każdą drzazgę w cudzym oku słowa wypowiadane ustawiam w szyku bojowym cokolwiek uczynisz wykorzystam przeciw tobie Zrównoważona pijesz kawę cukier w atmosferze przyprawia mnie o mdłości już wiesz że na jutro ogłoszono dziesiąty stopień zasilania Jedna faza to za mało by rozpocząć inwazję od początku *** Wszystko co najcenniejsze pokrywa pył przemijania dzień noc źdźbło trawy zapach i smak pomarańczy czuły dotyk jego rąk już nigdy nic się nie powtórzy Pozostała tylko bryła ziemi i zimne serce któremu nie było dane ogrzać się ostatni raz w twoich ciągle tętniących życiem dłoniach *** Wychodząc z domu nie wiedziałaś kiedy i czy w ogóle wrócicie w mgnieniu oka świat stanął na głowie misternie utkane życie rozsypało się jak szyba Chociaż jesteś naprawdę wszystko jest nicością i ciągle kogoś brakuje by zaznać odrobinę szczęścia *** Główną przyczyną cudów jest wiara nawet ta najmniejsza zaprzeczeniem niebytu myślenie się staje syndromem życia ból z definicji tylko ruch *** Mam swoją drogę świeczkę i ogarek liście z drzew coraz częściej opadają sporadycznie patrzę w lustro z przekonaniem iż udało się oszukać czas *** Idziesz przed siebie wśród blasków i cieni po wschodzie jest zachód bólu ukojenie Idziesz przed siebie choć wszystko przemija ciągle odnajdujesz sekundy w których stajesz się człowiekiem *** Niedzielny poranek usprawiedliwiał rozkoszne lenistwo małżeńska harmonia grała najpiękniejsze melodie z każdym łykiem kawy wszechświat padał do stóp na obiad złoty kurczak łechtał podniebienie Czar prysnął gdy na nowy garnitur padła kość niezgody *** Aborcja antykoncepcja za czy przeciw etyka czy jej brak lawina pytań utwierdziła mnie w niewiedzy Kilka godzin później podarowałem szklankę wody młodocianemu bratobójcy czy postąpiłem właściwie będąc zwolennikiem kary śmierci *** W cieniu kamienic za brudną szybą drzewa zmieniają się w pomniki cywilizacji na betonowej skórze miasta gołębie i wróble toczą regularną walkę o okruchy chleba powszedniego *** Minęła epoka Muru Berlińskiego miasta zbudowane burzone są na nowo żona w ogrodzie czyta gazetę zasadzone drzewo potomstwa nie czyni w myśl zasady buduję dom myślą mową uczynkiem i zaniedbaniem *** Mówisz że kochasz w sercu tylko Bóg na życie patrzysz przez okulary miłosierdzia homoseksualiści Husajn alkoholizm i 11 września to porażka twojego człowieczeństwa Jeszcze wczoraj głosiłeś Żydzi i inni odszczepieńcy na pal *** Na pierwszych stronach gazet w podręcznikach i senacie sami Żydzi przeprostowana historia zatacza błędne koło z kościołów wieje grozą u kresu tysiąclecia na murze przedszkola martwa Gwiazda Dawida Patrząc na świat przez krzywe zwierciadło wierzę że Bóg się narodził w Betlejem koło Lęborka *** Wszystko jest snem wojny pokoje Stalin i Matka Teresa egzystencja mierzona nasyceniem szarości otępiła bezwarunkowe uczucia Wszystko jest snem prawdziwe życie zaczyna się po śmierci *** Jesteś młody i piękny potrafisz estetycznie artykułować myśli umysł jak gąbka wchłania nowe informacje IQ 160 objawiło fenomen niezbadanego mózgu Cóż z tego jeżeli twój geniusz Nie przewidział mądrości życiowej *** Rozmawiamy o zezwierzęceniu bezprawiu i praworządności przytaczamy przykłady wyrwane z życia ktoś opowiada o wojnie molestowaniu dzieci i topieniu zwierząt w zawsze wiernej rzece ktoś inny dodaje że człowiek jest największą kurwą na świecie *** Owczy pęd do władzy nakręca wyścig zbrojeń miliony dolarów eksplodują w domach szarych obywateli spasiony generał z patentem na zabijanie majaczy o pokoju Na kilka sekund zamykam oczy gdy je otworzę z głodu umrze kolejny człowiek *** Gdy pies zjadł ostatni banknot męża wyrzucili z pracy a teściowa zatruwa życie kup Coca Colę i poczuj magię świąt *** Nagłówki gazet czernią się terroryzm w teatrze Bóg Horror Ojczyzna kolejne wiadomości pożywką dla mas Ulepieni z lepszej gliny niezłomnie walczymy o prawa zwierząt |